Rocznica rozpoczęcia drugiego procesu oświęcimskiego
- Przez kruku --
- Tuesday, 19 Dec, 2023
20 grudnia 1963 r. we Frankfurcie nad Menem ruszył proces oświęcimski nazywany w Polsce drugim (po procesie krakowskim z 1947 r.), a w Niemczech pierwszym. Na ławie oskarżonych zasiadło 21 esesmanów z załogi KL Auschwitz i jeden więzień funkcyjny (kapo).
Obóz koncentracyjny i zagłady Auschwitz jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli ludobójczej polityki Rzeszy Niemieckiej. W latach 1940–1945 życie straciło tam ponad 1,1 mln ludzi, w tym około miliona Żydów.
Sprawiedliwość po wojnie
W Polsce już pierwszych latach powojennych odbyły się dwa głośne procesy sprawców z Auschwitz. W kwietniu 1947 r. w Warszawie Najwyższy Trybunał Narodowy skazał na karę śmierci pierwszego komendanta obozu – Rudolfa Hößa. Jeszcze w tym samym roku w Krakowie – również przed NTN – ruszył proces dalszych czterdzieściorga członków załogi Auschwitz. Zapadły 23 wyroki śmierci, z których 21 wykonano.
Zwycięskie mocarstwa dość szybko straciły jednak zapał do ścigania niemieckich zbrodniarzy. Atmosfery do daleko idących rozliczeń nie było też w żadnym z dwóch utworzonych w 1949 r. państw niemieckich. Socjalistyczna NRD chętnie przedstawiała się jako antyfaszystowska, ale wielu byłych nazistów znalazło w niej bezpieczną przystań. Jeszcze płytsza okazała się denazyfikacja w RFN. W zachodnioniemieckich urzędach wysoki był odsetek dawnych członków NSDAP, a nawet SS.
Jeśli mimo to w latach 1963–1968 doszło we Frankfurcie nad Menem do trzech procesów oświęcimskich, to stało się tak w dużej mierze dzięki determinacji pojedynczych osób, takich jak heski prokurator generalny Fritz Bauer. Ze strony polskiej nieocenione wsparcie okazał mu prof. Jan Sehn, były szef Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Krakowie. Pomagał on kompletować archiwalny materiał dowodowy, podsuwał świadków i oskarżycieli posiłkowych.
Pierwszy proces frankfurcki
Spośród frankfurckich procesów oświęcimskich największy i najdłuższy był pierwszy, toczący się w latach 1963–1965. Na ławie oskarżonych zasiedli m.in. były adiutant Hößa – Robert Mulka oraz znani z okrucieństwa wobec więźniów Wilhelm Boger i Oswald Kaduk. Przesłuchano 360 świadków, w tym 211 byłych więźniów Auschwitz (duża część z nich pochodziła z Polski). Ważnym wydarzeniem procesu stała się wizja lokalna w Oświęcimiu, przeprowadzona w grudniu 1964 r. Udało się do niej doprowadzić, mimo że RFN i Polska Rzeczpospolita Ludowa nie utrzymywały wówczas stosunków dyplomatycznych. Wyroki ogłoszone w sierpniu 1965 r. część komentatorów odebrała jako zbyt łagodne. „Dożywocie tylko dla sześciu osób” – pisało „Życie Warszawy”. Taki wyrok usłyszeli wspomniani Boger i Kaduk, a także Stefan Baretzki, Emil Bednarek, Franz Hofmann i Josef Klehr. Trzej oskarżeni zostali uniewinnieni. Reszta otrzymała kary od kilku do kilkunastu lat więzienia.
Z dzisiejszej perspektywy ważniejsza niż wysokość wyroków wydaje się pedagogiczna funkcja rozprawy. „Wielki proces frankfurcki wywołał wśród Niemców […] pytania o to, co uczynili ich bliscy – dziadkowie, rodzice, starsze rodzeństwo, krewni dla trwania porządku ustanowionego w samej III Rzeszy i w okupowanej Europie” – zauważa prof. Witold Kulesza, były dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN.
źródło: IPN
fot. Wilhelm Boger, fot. AIPN

